piątek, 12 października 2012

Ok no to jedziemy dalej, pierwsze wrażenia po przylocie, wychodzę z lotniska i "o k***a jak piździ!!!" i dawaj do bagażu szukać szalika bo łeb urwie.
Za chwile przyjechał Leszek i przywitał mnie regionalnym trunkiem :

Lotnisko jest ok 50 km od Reykjaviku i jak jechaliśmy wieczorem to nic nie widziałem ale za to później kilka dni jak pojechaliśmy po Ewelinę to już było trochę widać zień to powiem, że trochę się przeraziłem:) jak na marsie nie ma nic :D
I tak przez 50 km.
Samo miasto myślałem, że to dziura ale muszę Wam powiedzieć, że się trochę zdziwiłem. Drogi mają takie, że w Polsce zapomnijmy o takich, nikt na nikogo nie trąbi generalnie spokój, chyba że spotka się najebanych polaków no ale to wiadomo. Generalnie to polacy nauczyli islandyczków chamstwa i bicia się dlatego już nas nie lubią jak kiedyś:)



















 Najbardziej minimalistyczny kościół w jakim im byłem, nie ma w nim nic kompletnie nic.





Jakiś wiking





W każdym oknie stawiają jakieś gówna, cokolwiek aby stało. W każdym!!!

 A to nasza tymczasowa praca, plac budowy i dźwig najlepsza zabawka ever :D








 Salon:


 A to moi nowi znajomi i w tle opera.




Resztę napiszę jutro bo dzisiaj już lecę spać. 
PZDR:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz